Rozdział I
Gdzie jestem?... nie wiedziałam, wiem jedynie że jest mi zimno. Jeszcze niedawno leżałam w ciepłym łóżku, w mym domu.
Z trudem otworzyłam oczy, zaczęłam piszczeć nade mną stał wielki misiek grizzly. Nagle coś się na niego rzuciło, z ogromna siłą. Zauważyłam że nie mam na szyi swojego naszyjnika, z diamentowym oczkiem. Zaczęłam go szukać, nie przejmowałam się trwającą nieopodal walką dziwnego zwierzęcia, z miśkiem grizzly. Znalazłam mój naszyjnik, ale to co mnie przeraziło to to że on wisi na najwyższej gałęzi drzewa. Nieważne muszę go zdobyć, weszłam na drzewo byłam już na szczycie, założyłam na szyje mój naszyjnik.Nagle spadłam i zemdlałam.
Znowu ten koszmar w którym jestem w ciemnym lesie i słyszę krzyki moich rodziców.
Ocknęła się w cudnym domu, leżałam w miękkim łóżku okryta ciepła kołdrą. Naszyjnik był na swoim miejscu, ale moje ubranie. Byłam ubrana w jedwabna koszule, lewą rękę miałam zabandażowaną.
Powoli wstałam i podeszłam do drzwi, usłyszałam czyjeś rozmowy, ktoś wchodził na górę, przestraszyłam się. Szybko wskoczyłam do łóżka, nagle drzwi się otworzyły i do pokoju wszedł
piękny blondyn o jasnej cerze i złotych oczach.
-Nazywam się Carlisle Cullen i jestem lekarzem. Znalazłem cie w lesie, przypuszczam ze spadłaś z drzewa i zemdlałaś.
-Tak właśnie było. Wspięłam się na drzewo po naszyjnik i spadłam. Jestem niezdarna.
- Mam pytanie. Jak znalazłaś się w lesie w środku nocy?
-Sama nie wiem. Sasnełam w moim mieszkaniu w Port Angeles. A obudziłam się w środku nocy w lesie.
-Do dość dziwne.
-Może.
Nagle do pokoju weszła kobieta niosła tacę z jedzeniem. A właśnie byłam strasznie głodna.
-Witaj jestem Esme, przyniosłam coś do jedzenia, sądzę że jesteś głodna.
-Tak i to okropnie.
- A więc proszę.
Szybko zjadłam. Esme pożyczyła mi ubrania swojej córki Alice, ponieważ moje były całe podarte.
Pokój w którym leżałam mieścił się na piętrze. Zeszłam na dół i zobatrzyłam szczęśliwą rodzinę. W duszy było mi bardzo przykro, ponieważ moji rodzice zostali zabici gdy miałam 10 lat. Nagle poczułam na sobie wzrok 9 osób. Poczułam się nieswojo. Zdecydowałam się odezwać:
-Cześć wszystkim. Jestem Dakota White, a wy?
-Hej ja jestem Alice a to Jasper, Rosalie, Emmet, Bella, Edward i Renesme. Carlisla i Esme już poznałaś.
-Niech zgadnę, Renesme jest córką Edwarda. - powiedziałam jak nigdy nic.
Wszyscy na mnie dziwnie zapodzieli.
- Nie, to nie jest moja córka, choć jesteśmy rodziną. Ona jest córką mojej dalekiej kuzynki.- Wytłumaczył spokojnym głosem Edward.
- Aha, przepraszam. - wykrztusiłam z siebie niepewnie.
-Nie szkodzi. - Zruciła Alice.
Nagle, pomyślałam o swojej rodzinie.
"Jakiej rodzinie! twoi rodzice cię zostawili, podrzucili pod drzwi wampirów!"
Z trudem otworzyłam oczy, zaczęłam piszczeć nade mną stał wielki misiek grizzly. Nagle coś się na niego rzuciło, z ogromna siłą. Zauważyłam że nie mam na szyi swojego naszyjnika, z diamentowym oczkiem. Zaczęłam go szukać, nie przejmowałam się trwającą nieopodal walką dziwnego zwierzęcia, z miśkiem grizzly. Znalazłam mój naszyjnik, ale to co mnie przeraziło to to że on wisi na najwyższej gałęzi drzewa. Nieważne muszę go zdobyć, weszłam na drzewo byłam już na szczycie, założyłam na szyje mój naszyjnik.Nagle spadłam i zemdlałam.
Znowu ten koszmar w którym jestem w ciemnym lesie i słyszę krzyki moich rodziców.
Ocknęła się w cudnym domu, leżałam w miękkim łóżku okryta ciepła kołdrą. Naszyjnik był na swoim miejscu, ale moje ubranie. Byłam ubrana w jedwabna koszule, lewą rękę miałam zabandażowaną.
Powoli wstałam i podeszłam do drzwi, usłyszałam czyjeś rozmowy, ktoś wchodził na górę, przestraszyłam się. Szybko wskoczyłam do łóżka, nagle drzwi się otworzyły i do pokoju wszedł
piękny blondyn o jasnej cerze i złotych oczach.
-Nazywam się Carlisle Cullen i jestem lekarzem. Znalazłem cie w lesie, przypuszczam ze spadłaś z drzewa i zemdlałaś.
-Tak właśnie było. Wspięłam się na drzewo po naszyjnik i spadłam. Jestem niezdarna.
- Mam pytanie. Jak znalazłaś się w lesie w środku nocy?
-Sama nie wiem. Sasnełam w moim mieszkaniu w Port Angeles. A obudziłam się w środku nocy w lesie.
-Do dość dziwne.
-Może.
Nagle do pokoju weszła kobieta niosła tacę z jedzeniem. A właśnie byłam strasznie głodna.
-Witaj jestem Esme, przyniosłam coś do jedzenia, sądzę że jesteś głodna.
-Tak i to okropnie.
- A więc proszę.
Szybko zjadłam. Esme pożyczyła mi ubrania swojej córki Alice, ponieważ moje były całe podarte.
Pokój w którym leżałam mieścił się na piętrze. Zeszłam na dół i zobatrzyłam szczęśliwą rodzinę. W duszy było mi bardzo przykro, ponieważ moji rodzice zostali zabici gdy miałam 10 lat. Nagle poczułam na sobie wzrok 9 osób. Poczułam się nieswojo. Zdecydowałam się odezwać:
-Cześć wszystkim. Jestem Dakota White, a wy?
-Hej ja jestem Alice a to Jasper, Rosalie, Emmet, Bella, Edward i Renesme. Carlisla i Esme już poznałaś.
-Niech zgadnę, Renesme jest córką Edwarda. - powiedziałam jak nigdy nic.
Wszyscy na mnie dziwnie zapodzieli.
- Nie, to nie jest moja córka, choć jesteśmy rodziną. Ona jest córką mojej dalekiej kuzynki.- Wytłumaczył spokojnym głosem Edward.
- Aha, przepraszam. - wykrztusiłam z siebie niepewnie.
-Nie szkodzi. - Zruciła Alice.
Nagle, pomyślałam o swojej rodzinie.
"Jakiej rodzinie! twoi rodzice cię zostawili, podrzucili pod drzwi wampirów!"
Miałaś bloga pod adresem http://stardoll-miss-dooka.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńNajwyraźniej go skasowałaś, a ja uczestniczyłam a konkursie z bodajże 5 grudnia. Mam nadzieję, że dobrze odpowiedziałam. Więc, gdzie nagroda?!
grazyna97
hej. fajny blog! ;) uwielbiam sagę zmierzch jak chyba i ty ;) zapraszam na swój blog ;)
OdpowiedzUsuń